|
|
nyb lekal sieb ze nie zdazy na obiad. Ta obawa dala mu odczu? rozkoszolpojazdu unoszacego go przez Paryz.olPrzyjemnos? tab czysto machinalnab pozwolila mu dalej tona? w myslach. Skoro chlopak woljego wieku spotka sie ze wzgardab unosi sieb wsciekab wygraza piescia calemu spolecze?stwubolchce sie zemsci?b a zarazem watpi o sobie. Rastignac byl w tej chwili pod obuchem slow:ol“Zamknales sobie drzwi u hrabiny”.ol– Pojdee – rzekl sobie. – I jesli pani de Beauséant ma slusznos?b jesli mnieolproskrybowano... to... Pani de Restaud znajdzie mnie w salonachb gdzie bywa. Naucze sieolrobi? broniab strzela?b |
|